Masakra. Ojciec znalazł mi mieszkanie. Jest tak małe ,że nie zmieszczą mi się wszystkie ciuchy, wezmę tylko te najlepsze. Mam salon , łazienkę, małą kuchnię i przedpokój. Wszędzie są białe ściany, pomaluję wszystko po swojemu. Po opłaceniu wszystkiego zostanie mi ok 500 zł na życie. To chyba jakiś żart. Tyle to ja w jeden dzień wydawałam a teraz ma mi to wystarczyć na cały miesiąc. Na szczęście nie mam tak daleko do pracy, gorzej do centrum bo aż 25 min drogi autem. Moje nowe mieszkanie znajduje się w bloku na drugim piętrze. Na klatce całkiem przytulnie, tylko martwi mnie jedno. Jest na tym osiedlu tylko jeden sklep spożywczy i jakiś psycholog- to chyba w razie gdybym oszalała tu. W pobliżu lasy, w sumie jest tu cisza i spokój. Cholera muszę zacząć się pakować. Mam nadzieję, że ktoś mi w tym pomoże. Mam łzy w oczach, muszę się wyprowadzić z mojego ukochanego domku z basenem. Po spakowaniu części najpotrzebniejszych rzeczy jadę do pracy.
W sumie nie było tak źle , wszystko mi wytłumaczyli. Ale ci wszyscy ludzie tam... Jestem przerażona. Jedna wygląda jak żona Shreka. Druga jak taka napuchnięta kolczasta ryba. Włosy naturalne, piersi zwisające do podłogi bo po co nosić stanik. Jedna z nich ma dzieci , jestem ciekawa jak wygląda jej mąż. Chyba tak samo jak ona bo przecież nikt normalny nie dotknął by jej kijem przez szmatę. W moim ubraniu roboczym wyglądam jak kupa. Dawid chyba by padł ze śmiechu gdyby mnie taką zobaczył. Muszę spakować się do końca i jutro przeprowadzka, pierwszy dzień na nowym mieszkaniu. Paulina już ogłosiła,że w sobotę czyli za dwa dni robi parapetówkę. 30 osób w jednym małym salonie , to będzie ciekawe. Nawet Dawidek powiedział, że będzie, cud. Jeej jak ludzie to wytrzymują, jestem okropnie zmęczona i chce mi się spać. Tylko pół roku, tylko pół roku ...
Dożyłam do soboty. Mieszkam już w bloku, ściany pomalowałam na pastelowe kolory. O 15:00 przychodzi Paulina, muszę lecieć do sklepu po jakieś przekąski. Po drodze zauważyłam, że ludzie są tu bardzo szczęśliwi. Wszędzie biegają dzieci, wszyscy są dla siebie uprzejmi. Być może faktycznie to nie pieniądze dają szczęście ? To w takim razie co daje szczęście ? A może to miłość, miłość do dzieci, do partnera. Być może właśnie przez to nie jestem w pełni szczęśliwa, z moim pięknym różnie to przecież bywa. Kupiłam chipsy, paluszki i napoje. Obładowana wracam do mieszkania gdzie już czeka na mnie moja przyjaciółka Paulina. Dzięki Bogu że ją mam ! Przygotowałyśmy wszystko i czekamy na resztę.
Tak jak podejrzewałam wszyscy wybuchnęli śmiechem gdy zobaczyli gdzie mieszkam. To w sumie było do przewidzenia. Nie ukrywam , że zrobiło mi się z tego powodu mega przykro ale wszystko zasłaniałam niezbyt szczerym uśmiechem. Wszyscy szybko zwinęli się do klubu. Ja oczywiście musiałam zostać ze względu na brak pieniędzy. Dawid trochę ze mną posiedział sam na sam , jak zwykle wyzywał mnie od tępych kretynek za nic, później pojechał do siebie bo jutro wcześnie musi wstać. Jedzie z moim ojcem na dwa tygodnie w delegację nad morze. Będę za nim tęsknić, ale co poradzę takie życie. Mam tylko nadzieję, że będzie mnie ratował pieniędzmi i nic o tym nie powie rodzicom. Pierwsza noc w nowym miejscu a jutro sprzątanie.
Fajny blog :)
OdpowiedzUsuńZapraszam ponownie do nas
www.nowaksisters.blogspot.com <==KLIK