piątek, 12 czerwca 2015

Ideał

Kolejny tydzień był mega nudny ciągle praca -dom. Jeszcze mnie nie wywalili. Mam tego wszystkiego dość, nie nadaję się do takiej pracy. Jestem wykończona, nie mam siły na nic. Jem tylko gotowe dania mimo to, że umiem gotować. Zawsze uwielbiałam siedzieć w kuchni z panią Grażyną i jej pomagać. Może powinnam iść do pracy jako pomoc kuchenna, przynajmniej robiłabym to co lubię. Mimo częstych wizyt w sklepie nie widziałam już tego chłopaka. Pewnie przyjechał do kogoś w odwiedziny i to było jednorazowe spotkanie. Zresztą tak czy siak mam Dawida. Za tydzień wróci z delegacji i mam nadzieję, że spędzimy razem trochę czasu. Dzwonił do mnie może trzy razy. Z Pauliną rzadko się teraz widzę. W sumie to rozpoczęłam życie samotnika. Jutro przyjeżdża do mnie moja mama na kawę. Muszę kupić jakieś ciasto. O, wiem co zrobię ! Kupię gotowe, przecież jak upiekę to będę miała całą blaszkę i kto to później zje. Pracuję do 14:00 , mama będzie o 16:00, więc już dziś muszę pojechać do miasta , do cukierni. Ale mam lenia !

Wstałam o 4:00. Okropnie chce mi się spać i mam wory pod oczami. Wyglądam jakbym całą noc imprezowała a przecież położyłam się spać o 22:00. Szybki prysznic , makijaż i jadę do pracy. Zaparkowałam auto bardzo blisko drzwi, wchodzę do środka zaspana a tam TEN CHŁOPAK ZE SKLEPU !!!! Stał przy recepcji!! Nie no ja chyba dalej śnię. Wmurowało mnie w podłogę, on tutaj ? Co on tu robi ? Gdy przechodziłam obok niego a starałam się to zrobić bardzo szybko ze strachu , odwrócił głowę w moją stronę. Weszłam na halę, podeszłam do mojego stanowiska i starałam się zapomnieć o tym co przed chwilą zobaczyłam. Pod koniec pracy znów go widziałam chwilę, on tu chyba pracuje. Bóstwo ze sklepu tutaj... Jak to dobrze, że nie stoi gdzieś obok mnie bo nie mogłabym się skupić. Chyba zaczynam lubić swoją pracę. Taki widok raz dziennie i humor poprawiony do końca dnia.
Wróciłam do domu, ogarnęłam się i przyjechała jak zawsze elegancka moja mama.
-Dziecko jak ty wyglądasz ? - przywitała mnie bardzo miłymi słowami
-A czego ty się spodziewałaś mamo ? Pracuję w zakładzie produkcyjnym i mam zmianę na rano, nie śpię od 4:00
-Wykończysz się, porozmawiam z ojcem przecież tak nie może być. Moja córka w takim stanie, włosy nie zrobione, paznokcie połamane, w dresach i jakimś beznadziejnym makijażu
-Dziękuję mamo za te komplementy, tak teraz zdecydowanie lepiej będę się czuła.
W tym momencie łzy mi napłynęły do oczu. W mamie powinnam mieć wsparcie a ona w taki sposób o mnie mówi. Czuję się jakby ktoś przywalił mi młotkiem w twarz. Już nic nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Mam tego wszystkiego serdecznie dość. Mam gdzieś to obiecane auto, chcę wracać do domu !! Porozmawiam o tym z ojcem jak wróci.
Mama była u mnie jeszcze aż pół godziny, później przypomniało jej się, że miała odwiedzić jakąś koleżankę i wyszła. Może to i lepiej że poszła, tylko popsuła mi humor. W lodówce dalej pustki , idę zapłakana do sklepu.
Wracam. Nagle ktoś za mną woła :
-Ej poczekaj !
Nie zwracam uwagi, przecież nikogo tu nie znam, pewnie to nie do mnie.
-Co ty tak szybko chodzisz ?- dogonił mnie .. CHŁOPAK Z TATUAŻAMI
-Yyyyyyy no bo yyyyyyy
-Wszystko wporządku ? - zapytał
-Tak tak, znamy się ? - odpowiedziałam, po co to mówiłam ? Zawsze muszę palnąć coś głupiego
-Nie raczej nie ale też pracujesz w Sfinksie tam na ulicy Kwiatowej ?
-No tak a co
-Widziałem cię tam codziennie, i tutaj gdzieś mieszkasz tak ? Bo też często widzę cię jak maszerujesz do sklepu
-Tak mieszkam w pobliżu - zaraz chyba zemdleję
-O to świetnie , widziałem że jeździsz do pracy autem. Takie pytanie mam, czy mogę się z tobą zabierać ? Bo wiesz, że tu autobusy nie jeżdżą często i nie mam zbytnio jak dojeżdżać. Jeżeli to jest jakiś problem to oczywiście zrozumiem.
-Nie no coś ty i tak tam jadę i tak, pewnie że możesz ze mną jeździć. -ja pier**. On ze mną w jedym samochodzie. W moim samochodzie. Uszczypnijcie mnie !
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. To może jutro o 5:30 pod placem zabaw ? Będę punktualnie obiecuję.
-Nie ma sprawy, to do jutra
-No pa
FUCK FUCK FUCK FUCK !!!!!! AAAAAAAAA !!!!!! Szał macicy.
Pójdę jutro siedzieć za gwałt. Tyko jaki on jest smutny... nawet się nie uśmiechnął, za to ja miałam banana na twarzy jak psychol. On nie jest przystojny, on jest po prostu śliczny. I widział mnie codziennie ? Ja jego tylko dwa razy. Zapatrzona w moją pracę nie zwróciłabym na niego uwagi? Niemożliwe. Wracam do domu, robię sobie na kolację kanapki. Coś nie mam apetytu, kurcze przecież muszę powiedzieć Paulinie o moim nowym niesamowitym znajomym. Dzwonię do niej i rozmawiamy ponad godzinę. Niestety nie podziela mojego entuzjazmu twierdząc, że takich unika na kilometr.
-Ale on nie jest jakimś brudasem z Woodstocku! Jest czysty, zadbany, a jak pachnie... Tego nie da się opisać, musisz to zobaczyć na własne oczy
-Przestań się podniecać jakimś świrusem. Mam o wszystkim powiedzieć  Dawidowi ? - śmieje się ze mnie.
-Nie no nie mów nic, przecież ja nawet nie wiem jak ten chłopak ma na imię. Tylko razem będziemy dojeżdżać do pracy i to wszystko.
-No mam nadzieję, muszę kończyć, trzymaj się kochana !
I się rozłączyła. Świrusem? Chyba ideałem. Muszę iść spać żeby nie wyglądać jutro jak potwór.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz