Śniadanie zjadłam sama w swoim pokoju. Bijąc się z myślami w końcu postanawiam zadzwonić w sprawie pracy na produkcji.
-Zapraszamy na rozmowę kwalifikacyjną jutro o godzinie 9:00
Taa tylko czy mam się śmiać czy płakać ... to jest pytanie.
Jak wyglądają takie rozmowy ? Nigdy na żadnej nie byłam. Chyba muszę się ładnie i elegancko ubrać żeby wypaść jak najlepiej. Ciekawe czy dostanę tą pracę.
Nagle do mojego pokoju wchodzi ojciec, siada obok mnie na łóżku i próbuje załagodzić sytuację:
-Jak tam poszukiwania pracy moja droga?
-Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną. Szczęśliwy?
-Nawet nie wiesz jak bardzo. Córeczko nie bądź na mnie zła za ten pomysł. Po prostu chcę żebyś wiedziała jak ciężko zarabia się pieniądze i zastanowiła się dwa razy zanim coś kupisz. Wiesz dobrze, że ja nie urodziłem się bogaty a wszystko to co mam zawdzięczam tylko sobie. Sam zapracowałem na to wszystko, wiem co to znaczy nie mieć na rachunki, nie mieć na porządne ubrania. Wyjdzie ci to na dobre, zobaczysz.
-Boję się tego wszystkiego i fakt, jestem na ciebie wściekła
-Ale chyba chcesz nowy samochód, prawda ?
-Bardzo, wiesz że jak wytrzymam te pół roku to specjalnie wybiorę ten najdroższy?
-Hehe zdaję sobie z tego sprawę no ale cóż , jak powiedziałem tak zrobię i kupię ci taki jaki sobie wybierzesz. Lecę na spotkanie z klientem, trzymaj się córcia.
Taa trzymaj się, łatwo mu mówić. Hmm tylko teraz wybrać Ferrari czy Porsche? Na pewno chcę tym razem biały. Już sobie wyobrażam minę Pauliny jak zobaczy mnie w nowym samochodzie, jak śmigamy nim razem po mieście. Tylko najpierw ta cholerna umowa...
Całkiem niezła dziś pogoda, chyba pójdę zjarać się na mahoń. Przecież muszę jakoś wyglądać wśród tych wszystkich śmierdzących wieśniaków w pracy.
Nastał dzień męki. Ubrałam białą bluzkę, spódnicę i szpilki. Włosy ułożyłam w fale i trochę podniosłam, żeby nie wyglądać jak ulizany mop. Usta pomalowałam krwiście czerwoną szminką, w takim samym kolorze mam też paznokcie. Wylałam na siebie pół butelki najdroższych perfum. W końcu muszę się jakoś pokazać. Chyba jest dobrze. Wsiadam do mojej czarnej strzały i pędzę na rozmowę.
Budynek jest duży z ogromną ilością miejsc do parkowania. Z zewnątrz wygląda całkiem nieźle. Wchodzę do środka. Za szklanymi drzwiami wita mnie pani z recepcji. Delikatnie uśmiecha się do koleżanki obok gdy mnie zobaczyła.
-Ja na rozmowę kwalifikacyjną
-Imię i nazwisko - odburknęła
-Klaudia Korzeniowska, byłam umówiona na 9:00
-Proszę poczekać zaraz ktoś po panią przyjdzie
Schowała się do z powrotem do recepcji i śmiała się z koleżanką. Paskudna baba, ja rozumiem że można być biednym, ale żeby ubrać starą wypłowiałą koszulę do pracy? Skandal.
Po dziesięciu minutach przychodzi do mnie jakaś pani z wielkim uśmiechem na twarzy. Miała na sobie starą czarną bluzę i czarne spodnie. Do tego klapki jak w szpitalu. Miała też czarne włosy i zero makijażu. W sumie to była trochę podobna do tej babeczki z rodziny Adamsów. Bleee!!
-Dzień dobry, zapraszam panią na rozmowę
Niepewnym krokiem wchodzę za nią do jakiegoś pokoju. Ściany w kolorze beżowym obdrapane , na podłodze stary śmierdzący dywan. Na środku stało biurko, kazała mi usiąść. Ona zajęła miejsce po drugiej stronie więc siedziałyśmy twarzą w twarz.
-Zdaje sobie pani sprawę z tego,że jest to praca fizyczna ?- Powiedziała cicho pod nosem
-Tak oczywiście, a tak w ogóle to czym się tu zajmujecie ?
-O to widzę, że się pani nie przygotowała. No nic, wytłumaczę. Zajmujemy się produkcją części do maszyn, takich wie pani na budowę. Jesteśmy jednym z największych...
Bla bla bla. Mój mozg wyłączył się po pierwszych trzech słowach. Co mnie obchodzi to ile lat ma ta firma ? Przytakuje jej tylko co chwilę : mhm, ok , ok , o to fajnie.
-A w jakich godzinach musiałabym pracować? -Zapytałam znudzona.
-Mamy trzy zmiany
-A co to oznacza ?
-Hehe od 6 do 14, od 14 do 22 i od 22 do 6 rano. Jeden tydzień tak, drugi tak, trzeci na nockę i tak w kółko.
-Aha- w sumie to mogłam nie pytać, tylko mnie tym załamała
-W tej chwili mamy wolne stanowisko jako kontroler jakości. Pani zadaniem było by sprawdzanie, czy dana gotowa część zawiera wszystkie niezbędne śrubki i blaszki. Banalnie proste. Chciała by pani zobaczyć jak wygląda nasza hala ?
-Oczywiście
-To zapraszam za mną.
I w tym momencie moja cierpliwość się skończyła. Już wiem, że nie wytrzymam tu ani jednego dnia. Ta hala jest ogromna , ma pełno stanowisk. Ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę i szepczą do siebie :
-Ona przyszła do pracy na halę czy na wybieg hahahhaa ?
Następnie usłyszałam takie coś:
-Ja pier***le jaka paniusia , w szpilkach tutaj. Ostro damy jej popalić.
Nawet nie umiem tego opisać jak ona wyglądała. W sumie to nie wyglądała.
Idziemy dalej , dochodzimy do jakiejś taśmy.
-Proszę zobaczyć , tak wyglądałoby pani stanowisko.
Leci taśma , na tej taśmie jakaś część i ja stoję na końcu tej taśmy. Przede mną są jacyś ludzie i każdy coś wkręca do jej jednej części. Gdy gotowa przyleci do mnie ja sprawdzam, czy każdy dobrze wykonał swoją pracę i czy ta część jest sprawna. Wkładam ją do takiej maszynki i wyświetla mi się ok albo do poprawy. W sumie to miała rację, nie jest to takie trudne, dziecko by sobie z tym poradziło. Gdy wszystko posprawdzam wkładam to gówno do kartonów , które są poukładane na podłodze. Po 10 części do jednego kartonu.
-Miała pani rację, nie jest to trudne
-To zapraszam z powrotem do pokoju porozmawiamy o szczegółach.
Wróciliśmy w to samo miejsce. Mam młyn w głowie i nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.
-I jak , podoba się pani u nas ?
-Nie jest tak źle jak mi się wydawało na początku
-Jeżeli w dalszym ciągu jest pani zainteresowana pracą to w sumie może pani już od jutra zacząć.
-Było by świetnie , a jutro na którą godzinę bym musiała przyjść ?
-Myślę, że zacznie pani od drugiej zmiany czyli od 14 do 22. Rano wyślę panią na badania i po wizycie u lekarza przyjdzie pani od razu tu. Jutro oczywiście przejdzie pani kilka szkoleń i dostanie pani pomocnika, bo wiadomo od razu nie będzie to płynna praca i będzie się pani gubić. Ale spokojnie zawsze jestem do pani dyspozycji i nigdy nie odmówię pomocy. Jutro też dostanie pani ubranie robocze, jaki rozmiar pani nosi ?
-Ubranie ? Robocze? YYY rozmiar S
-A no tak, przecież widać, że pani szczuplutka. Dostanie pani bluzę taką jak mam ja i czarne spodnie. Do tego klapeczki. Są bardzo wygodne i nawet nie odczuje pani że je ma. Podpiszemy umowę na razie na okres próbny czyli na miesiąc. Później jeżeli się pani sprawdzi to oczywiście będziemy ją przedłużać. Czy ma pani jakieś pytania ?
-Nie nie w sumie to wszystko wiem
-Świetnie , więc tu ma pani wizytówkę lekarza do którego zgłosi się pani jutro o 11:00. Z mojej strony to też wszystko, życzę miłego dnia i do jutra.
-Dziękuję, ja również. Do widzenia
Wychodzę stamtąd całkowicie załamana. Jadę prosto do mojej Paulinki. Tylko ona może mi teraz pomóc.
-Hahahahah cooo ? Ty w pracy ? Ja pierdziele, ale cie ojciec urządził
-To nie jest śmieszne, wiesz że tam kobiety w ogóle się nie malują ? Dramat mówię ci.
-To może kino dla wyluzowania?
-Bardzo chętnie przyda mi się odrobina rozrywki. A wieczorem muszę poszperać w ogłoszeniach
-Po co ?
-Muszę znaleźć sobie kawalerkę którą będę mogła opłacić za zarobione pieniądze.
-Chodź do tego kina bo widzę, że masz już łzy w oczach. Ale popatrz na to z drugiej strony, jaką parapetówkę zrobimy !
-Haha kocham cię siostra. Chodźmy.
Wróciłam do domu przed 20:00. Zabrałam się za szukanie mieszkania. Mam kilka ofert, poproszę ojca żeby chociaż to dla mnie zrobił i pojeździł po tych mieszkaniach. Przecież ja nie będę miała czasu. Ufam mu, wiem że wybierze coś normalnego. A jutro mój wielki debiut. Klaudunia w pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz